nie każdy lubi Warszawę. dla jednych jest byt wielkomiejska, dla innych prowincjonalna. skupiona na biznesie, polityce i robieniu kariery, nieprzyjazna dla ludzi. za szybka, za głośna, brudna i nieporządna. jest w tym łut prawdy. ale ja nie widzę tak Warszawy. być może dlatego, że szukam w niej czegoś innego. dla mnie to miasto niespodzianek, zabawnych sytuacji, zagadek, wspomnień i... sztuki. zwłaszcza sztuki w przestrzeni miejskiej. tej dynamicznej, pojawiającej się i znikającej. tropię ją od lat. są też fantastyczne projekty o Warszawie. ta strona to moje archiwum. większość znalezisk można odnaleźć na mapie google. bawcie się dobrze. some people don't like Warsaw. they believe it is too big, or on the contrary - too provincial. focused on business, on career, unfriendly. too loud, too fast, dirty and messy. there is a grain of truth in this. but it is not how I see Warsaw. maybe because I'm looking for something else. for me this is a city of surprises, funny situations, riddles, memories, and... art. especially art in public space. the dynamic, appearing and disappearing form of art. I have been looking for it for several years now. there are also wonderful projects about Warsaw. this blog will be my archive. you can find most of my findings on the enclosed google map. enjoy.

1/04/2010

Dominika Truszczyńska, WAR-SAW


pokaz w d. Fabryce Norblina, 2004/ presentation at the former Norblin Factory, 2004
galeria 2b



Warszawa widziała wojnę. I ja ją widzę w Warszawie.
Widziałam ją od zawsze i przyzwyczaiłam się. Zanim zaczęłam zwiedzać inne miejsca wydawało mi się, że wojna zadomowiona jest w każdym mieście na świecie. Ale tak nie jest.
W Warszawie podczas II wojny światowej zginęło wyjątkowo wielu ludzi. Umarli –rozstrzelani, spaleni, skatowani, z głodu. W cierpieniu. Dużo cierpienia mieszka w Warszawie do dziś.
Odwiedziła mnie kiedyś przyjaciółka z innego kraju, z innego miasta. Chciałam jej pokazać piękną Warszawę. Łazienki, Krakowskie Przedmieście, Stare Miasto. Idziemy. Piękne, późne lato. A co napisane jest na tych tablicach? Napisane jest ilu zginęło tu ludzi. Na wszystkich? Na każdej. Powstanie w Getcie, Powstanie Warszawskie...
W każdym miejscu, z którym łączy się moje życie w Warszawie kilkadziesiąt lat temu ktoś umarł. Przerażony, wyrwany ze snu. Wściekły, wyrwany z walki. Żyjemy tu razem.
Warszawa to miasto, na którym wojna odcisnęła swój znak. Wychowując się i mieszkając w tym mieście dostałam swój znak od Warszawy. To ten sam znak. Tylko bledszy. Wciąż blednie. Chciałam powiedzieć, że wiem, pamiętam. Kiedy jesteś warszawiakiem – nie sposób nie wiedzieć, nie pamiętać...
Warszawa widziała wojnę. O tym jest ta wystawa. I o tym, że tu mieszkamy. Mimo, że tu dziwnie...

Warsaw saw the war. And I see the war in Warsaw.
I have always seen it and I got used to it. Before I started visiting other places, I was sure that war is an inhabitant in every town in the world. But it’s not.
During the II. world war, Warsaw saw overwhelmingly many people die. They died—shot, burned, tortured, or starving to death. In suffering. A lot of suffering lives in Warsaw until today.
Once a friend came to visit me, from another country, another city. I wanted to show her my beautiful city—Warsaw. The Łazienki Gardens, Krakowskie Przedmiescie Street, Stare Miasto—The Old Town.
We are walking. It is a beautiful late summer. What is written on these plaques? It says how many people died here. On all of them? On each and every one. The Uprising in the Warsaw Ghetto, the Warsaw Uprising...
In each place, with which my live in Warsaw is connected—some time ago—somebody died. Full of fear, suddenly awaken. Furious in the midst of a battle. We live together here.
Warsaw is a city where war left a sign. Growing up and living in this city I got my sign from Warsaw. It is the same sign. Maybe more pale. And its getting more and more pale with time. I wanted to say that I know, that I remember. When you live in Warsaw, you cannot say you don’t know, you don’t remember...
Warsaw saw the war. This is what this work is about. And about us living here. Even if it is so strange...



  
 

0 komentarze:

Prześlij komentarz